wtorek, 29 listopada, 2022

Regionaliści o historii i zabytkach gminy Żagań

Gminą Żagań o statusie wiejskim, interesuje się wielu regionalistów, chcących dzielić się swoją wiedzą i pasją z innymi.

 

Regionalista Zbigniew Janicki na profilu grupy Gorzupia Dolna – Nieder Gorpe, pisze tak:

https://www.facebook.com/groups/600732810079382/

„W 1920 r. pałac i gorzupskie dobra kupił zasłużony major pruski baron Christer Karl Conrad Richard von Albedyhll. Baron miał małżonkę Marie Eveline Wilhelmine Stephanie Elisabeth Ottonie von Albedyhll.
Baronowa nie brylowała jedynie w starannie dobranym towarzystwie ówczesnych arystokratów. W 1925 r. założyła chór mieszany w Nieder Gorpe. Przez lata dbała o jakość. Była kompetentną szefową. Dzięki niej chór był starannie dobrany z mieszkańców Nieder Gorpe (Gorzupi Dolnej), Gladisgorpe (Gorzupi), Diebau (Dybowa) i Rengersdorf (Stanowa). Próby odbywały się raz w tygodniu. Pielęgnowano wtedy utwory Niemieckie.
Słynne były letnie turnée z okolicznymi wyjazdami, a nawet do tak odległych miejscowości jak np. Riesengebirge (Karkonosze) i do Sächsische Schweiz (Szwajcarii Saksońskiej).

 

fot.1 Gorzupia Dolna sala i gospoda koło kościoła

Raz w roku organizowano tzw. święto śpiewu, w Sali Parkietowej gospody Krahla, znajdującej się w centrum Nieder Gorpe obok kościoła (gospoda i sala jest na  fot.1). Wyższy poziom muzyczny starał się wyśrubować instruktor z miejskiej kapeli z Sagan (Żagania). Święto śpiewu wzbogacano operetkami i sztukami teatralnymi. Wieczorami odbywały się tańce, na które ściągało mnóstwo ludzi z okolicznych miejscowości.

Chór istniał do 1937 r., czyli do momentu jak baron Albedyhll sprzedał gorzupskie dobra Melanie Luise Gabriele Pauline Bertha Siemens (hrabiance Yorck von Wartenburg) ‘’

Lotnik koło Dybowa

Autor Zbigniew Janicki

Leśna droga i pobliski las dybowski skrywają w sobie tajemnicę, opowiadaną z pokolenia na pokolenie. Okoliczni mieszkańcy wspominają o katastrofie samolotu, grobie lotnika, a nawet duchu, który opuszcza miejsce spoczynku i straszy przy drodze. Okazuje się, że samolot mógł się rozbić w okolicach leśnej drogi koło Dybowa.

Ale zacznijmy od początku… Rosyjscy sołdaty weszli do Nieder Gorpe (Gorzupi Dolnej) ok. godz. 7.00 – 11 lutego 1945 r. Ich rajd był stosunkowo łatwy. Jednak Niemcy nie odpuścili. Kosili wrogów samolotami. Czuli się bezkarnie w powietrzu. Rosjanie nie mieli za bardzo skąd startować samolotami.
W źródłach pisanych można znaleźć wiadomości, że niemieckie samoloty startowały z Tomaszowa. Jednak jest to nieprawda. W tym czasie i tam weszli Rosjanie, po zażartej walce, kiedy dym z płonących magazynów było widać z kilkunastu kilometrów.
Doszedłem do wniosku, że działało lotnisko Luftwaffe w Sorau (Żarach). Niemieccy lotnicy czuli się zuchwali w powietrzu. Do czasu. Do czasu, gdy Rosjanie ustawili dwa stanowiska przeciwlotnicze koło szkoły. Pewnym jest fakt, że strącili co najmniej sześciu pilotów Niemieckich. Jeden z tych samolotów mógł rozbić się koło drogi, koło Diebau (Dybowa). Od szkoły do tej drogi jest zaledwie kilkaset metrów.
Sześciu pilotów niemieckich pochowano. Zostali pochowani bezimiennie. Nie można było ich zidentyfikować. Rosjanie zabrali nieśmiertelniki.

Innymi jeszcze  informacjami na temat okolic wsi Dybów, Gorzupia Dolna dzieli się z nami Krzysztof Con.:

W lesie k/Dybowa zobaczyć można obwałowania, wały, różnego kształtu, mniejsze, większe, czasem położeniem i kierunkiem o wątpliwej logice (zał. 1).

Wały porośnięte  lasem, kryją zagadkę ich powstania.

Regionaliści upatrują  istnienie ich z siecią Wałów Śląskich, które zbudowali nasi pra Słowianie w ramach rozbudowy obronnej swoich ziem, Związku Plemiennego Ślężan, a w tym miejscu konkretnie plemienia Dziadoszan, które zamieszkiwały te tereny przed najazdami plemion Serbsko-Łużyckich z Zachodu.

Czy tak było?

Dziś chyba nie ma precyzyjnej odpowiedzi. Choć historycy twierdzą, że tego typu technologie prac fortyfikacyjnych tamtych czasów posiedli najlepiej, nie kto inni jak tylko ówcześni Słowianie.

Teren ten, stanowi sieć rowów płynących przez dolinę od Stanowa po Dybów, ukształtowaną przez lądolód, tworząc wzgórza Dalkowskie – zwały gliniaste moreny czołowej, których profil widoczny jest doskonale choćby niedaleko Gorzupskiego pałacu (zwana skarpą, czy też skałą). Stworzenie sztucznych terenów podmokłych były nie do przejścia dla ewentualnych najeźdźców. Na mapce z 1845 r. (fot.2) widoczne są stawy, ale tylko na części obwałowań. Pozostałe wały pokryte są lasem. Zatem można ośmielić się twierdzić, że obwałowania mogły być zbudowane dużo wcześniej a występujące stawy mogą stanowić zbiorniki, wtórnie przebudowane na cele gospodarki rybackiej.

fot.2 – Gorzupia Dolna – mapa z 1845r.

Z całą pewnością budowa ich była dużym przedsięwzięciem i raczej kosztowo przewyższała możliwości ówczesnych Panów na Gorzupi von Berge. Być może budowane były na zlecenie książęce z Żagania?

Wracając do obwałowań są ciekawym przedsięwzięciem zamierzchłych czasów, jednocześnie świadectwem rozwoju naszych miejscowości. Nasze wsie było dobrze zagospodarowane, widoczne są grunty rolne w podobnym kształcie co dziś. Sama wieś Gorzupia zakładana na prawie niemieckim. Zasiadca czyli coś w rodzaju Sołtysa otrzymywał glejt od księcia z Żagania i zagospodarowywał teren – było to ok. XIII w. To on kształtował jej układ i ład.

Gorzupia Dolna, ukształtowana jest odwrotnie do istniejącego traktu książęcego Żagań-Krosno, wzdłuż którego mamy takie miejscowości jak: Stary Żagań, Pożarów, Miodnicę, Dobroszów czy Bogaczów. Zwrócić trzeba uwagę, że jej kierunek determinuje przeprawa na Bobrze.

W tym samym kierunku do tej przeprawy budowano wieś Lubomyśl, Złotnik, Bieniów, Przybymierz czy Stanów. Wszystkie okoliczne wsie skierowane były na Gorzupię. Gorzupia zatem stanowiła strategiczne miejsce w całej sieci miejscowości, a jej przeprawa przez rzekę Bóbr stanowiła centrum życia dawnych społeczności.

A oto co piszą inne żródła :

Źródła : “Inskrypcje województwa lubuskiego pod redakcją Joachima Zdrenki. Powiat żagański do 1815 roku.” Joachim Zdrenka przy współpracy z Adamem Górskim, Ryszardem Patorskim i Marcelim Tureczkiem oraz opracowania własne Danuty Szybińskiej-Juszczuk.

Co „mówią” gorzupskie epitafia na Kościele pw św Wojciecha ?

 Senior rodu von Berge  cz.1/4

Szczególny urok ma dla mnie rzeka Bóbr. Cieszy to, że jej wstęga prowadzi mnie przez wiele kilometrów, gdy jadę od Krosna Odrzańskiego do samej Jeleniej Góry. Na trasie 295, pomiędzy Nowogrodem Bobrzańskim i Żaganiem, zawsze podziwiałam piękny drewniany most na Bobrze. Pewnej niedzieli, w 2018 r. zatrzymaliśmy się z mężem w Gorzupi Dolnej na krótki postój rozprostować nogi, obejrzeć most i popatrzeć na Bóbr. Wracając do samochodu spojrzeliśmy na Kościół, i na siebie. Rozumiejąc się bez słów, skierowaliśmy się oboje do tego Kościoła św. Jerzego. Trwało tam akurat nabożeństwo. Nie wchodziliśmy do środka, ale wystarczył tylko rzut oka na chrzcielnicę w kruchcie, żeby ocenić mniej więcej wiek zabytkowego obiektu. Adrenalina zadziałała. Obchodząc kościół wiedziałam, że trzeba wrócić po aparat, bo przywitała nas promieniście (dzień bardzo słoneczny) rodzina von Berge i członkowie rodu von Gladiss. Oczywiście w małej przenośni, bo mam na myśli tablice nagrobne całopostaciowe 7 członków rodu von Berge i dwie tablice von Gladiss, które posadowione są na ścianie wschodniej i zachodniej Kościoła.
Panteon rodowy tablic von Berge rozpoczyna po lewej stronie senior, czyli Siegemund von Berge Starszy. Zmarł on w 1563 r. Pochodził z Niwisk. Było tam główne gniazdo rodowe Bergów, na tym terenie. Z Niwisk pochodził też między innymi Christoph von Berge twórca linii żukowickiej, ale też Adam von Berge, od którego pochodzi odnoga linii Bergów z Jeleniowa. Ród von Berge odnotowany jest jako właściciele Gorzupi Dolnej (tzw. Majątek II) od około 1508 do 1585 r. Później właścicielami Majątku II był ród von Unruh.
W oparciu o przedstawione herby, prześledźmy na zdjęciach pochodzenie rodowe Siegemunda von Berge Starszego. Nadmienię, że herby “mówią” o korzeniach tego jegomościa z rodu oczywiście von Berge, von Kalckreuth, von Kottwitz i Gotschen.
W następnych częściach opowiem o małżonce seniora gorzupskiego rodu i ich 5 dzieciach, a następnie o Gladissach. Do pozostałych członków rodziny powrócę w kolejnych postach. Ażeby „podkręcić” napięcie, to dodam jeszcze, że mam małą niespodziankę rodową, wcześniej nie publikowaną, a dotyczącą „przedłużenia” linii rodowej Bergów z Gorzupi Dolnej.

Anna von Berge – seniorka rodu von Berge cz. 2/4

Panteon rodowy tablic von Berge rozpoczyna po lewej stronie senior, czyli Siegemund von Berge Starszy. O nim pisałam w ostatnim poście (cz. 1/4). Teraz przyszła kolej na jego małżonkę. Jego panią domu (tak wówczas opisywano w epitafiach i tablicach nagrobnych małżonki) była Anna von Berge z domu Knobelsdorff. Nie znamy jej daty narodzin ani daty śmierci. Na tablicy nagrobnej w Gorzupi Dolnej znajduje się tylko zaczątek daty śmierci 15…, co wskazuje jednoznacznie na ufundowanie i posadowienie tej tablicy za życia upamiętnionej osoby, czyli Anny. Można przypuszczać, że Anna von Berge, zamawiając jako wdowa tablicę nagrobną swojemu zmarłemu mężowi, zamówiła także tablicę już dla siebie. Nie przypuszczała, że wyjdzie ponownie za mąż i pochowana będzie całkiem w innym miejscu, niż jej najbliższa rodzina.
Anna von Berge pochodziła z gniazda rodowego Knobelsdorffów z Jelenina (Hirschfeldau). Była córką Balthazara von Knobelsdorff i Elizabeth Margarethy von Knobelsdorff z domu von Rechenberg z Kliczkowa (Klitschdorf). To można zaobserwować na  przedstawionych obok niej herbach.

Dzieci z rodu von Berge – tajemnicza śmierć czwórki dzieci   cz.3/4

To trzecia i ostatnia odsłona panteonu rodowych tablic von Berge. Przypomnę, że tablice nagrobne von Berge posadowione są wg. hierarchii rodzinnej: Siegmund von Berge „Starszy”, jego żona Anna von Berge, następnie jest kolejno pięcioro ich dzieci. Jeden syn zmarł jako dorosły mężczyzna, czworo w wieku dziecięcym.
Przyjrzyjmy się zatem dzieciom z gorzupskiego rodu von Berge. Tablica Siegmunda von Berge „Młodszego” posadowiona jest jako trzecia od lewej strony, po lewicy matki Anny von Berge. Siedmund junior dostał na chrzcie imię ojca, czyli musiał być pierworodnym synem lub… pierwszym synem, który dożył wieku dorosłego. W dawnych czasach często następowała powtarzalność imion. W sytuacjach, kiedy umierał np. syn Siegmund z ojca także Siegmunda, kolejny syn dostawał to samo imię po ojcu i po zmarłym bracie.
Siegmund von Berge „Młodszy” zmarł 17 stycznia 1569 r. Prawdopodobnie pochowany został w siedzibie rodowej, czyli w Gorzupi Dolnej, tam gdzie dzisiaj oglądamy jego tablicę nagrobną. Żoną jego była kobieta z rodu von Reibnitz. Ustaliłam to po herbowym wywodzie rodowym… jego córki. Odnalazłam ją i jej męża, ale gdzie…? i kim była ?… opiszę w ostatnim podsumowującym poście.
Dzisiaj przedstawię jeszcze czworo dużo młodszych dzieci Siegmunda von Berge „Starszego” i Anny von Berge de domo von Knobelsdorff. Oto one: Melchior von Berge (imię otrzymał po pradziadku ze strony matki von Knobelsdorff i dziadku ze strony ojca von Berge), Barbara von Berge, Urszula von Berge i Eva von Berge. Wiadomo, że ta czwórka dzieci zmarła przed 1563 r.
Na prezentacji tych postaci zakończyłam panteon rodowy von Berge w Gorzupi Dolnej. W kolejnej części przedstawię Państwu postaci innego rodu. Tym razem nie byli oni właścicielami dawnej Gorzupi Dolnej, a sąsiedniej Gorzupi i Niemczy.